niejakiego pana Juliusza Polichnowicza. Inżynier zwrócił uwagę na
Stefan Żeromski nozdrzami zapach perfum Laury. To oni przeszli obok niej. Oni oboje. Czarni, pachnący, w milczeniu. Mara przeklęta! Przeminęli jakoby jeden upiór we dwu osobach. Znikli w mroku niedosięgłym dla siły
górą przesiedział w więzieniu na zamku orawskim jak pospolity zbrodniarz, aczkolwiek nie popełnił czynów, o które go posądzano. W ciągu kilku pierwszych miesięcy milczał wzgardliwie i nie chciał
Cytat
kielicha i pokazuje, że święte komunikanty złodziej w nią zawinął i na ołtarzu porzucił. Wtedy ów jęk i trwoga... Lud pada na twarz i boi się wszystek, a grube mury kościoła w posadach swoich drżą.
uśmiechem szczerej radości i ucałował go po bratersku. Usiedli na sofie i przez czas pewien przypatrywali się sobie. Gospodarz był młodzieńcem dwudziestokilkoletnim. Piękny był jak urocza dziewczyna
Cytat
niewymowna trwoga żelaznymi obcęgi ściska piersi, gdy wchodzą tłumem szumnym w progi kościoła. Jakże wydaje się niski i mały! jakże ubogi i ciasny! Wszystko w nim z grubaśnego kamienia, mur wszędzie
kces, to cie tak kijem dobili, coś nie kciał, a wstał i seł, choć ci płacki z óc durkały... - No, dobrze, dobrze... Słuchaj! A żebyś tak spróbował wydać kryjówki tamtych wszystkich. Lżej by cię