Opatrzność... Taką klątwę my na sobie dźwigamy z Piotrusiem!
Stefan Żeromski kołysał się w poprzek i jakby czekające pod obu ścianami strony raz wznosiły się, to znów opadały. Tym bardziej nie pojmował spokoju dziewczyny i mężczyzny, którzy go prowadzili. Mieli go w swoich
Jakże kochał jej uśmiech, jej ruchy, jej wymowę, jej spojrzenia! Jakże uwielbiał jej dowcip, dobrotliwy i przyjacielski - dowcip łagodny, jakoś "z głupia frant" i "z cicha pęk" - dowcip przytulny a
Cytat
syreny. - Głośniej - szepnął ze zwieszoną głową i zawstydził się, bo wiedział, że mówią dość głośno, jakkolwiek dla niego niezrozumiale. Nagle powiało wprost w twarz świeżym powietrzem, jakby
drzwi okute prowadziły do izby szerokiej, o kilku oknach. Podłoga w tej stancji również była jakaś falista, leżąc wprost na ziemi. Spomiędzy szpar między starymi balami podłogi wydostawała się glina
Cytat
znikał w jego ustach ogromnymi skibami - Wasan u kogo służysz? -zapytał furmana nalewając sobie drugi kieliszek z jego butelki. - A ja tu czekam na pana. - Co za pana? - A czekam z rozstawnymi
Świętego Jakuba. Jednego r nich książę zaczepił niezwłocznie w sposób ostry i wyzywający: czemu to zamiast ludzi pędzić na obronę starej świątyni on ich właśnie stamtąd z takim męstwem wywłóczy'?