Po upływie kilku dni i nocy siarczyście mroźnych nastała odwilż.
Stefan Żeromski imię i to nazwisko miało moc czarodziejską. Ono tu odsłaniało dawne, wiosenne poranki i letnie dni, których już nie ma na ziemi. Miała znowu siedemnaście lat i tę radość w sercu, której już nie ma
nich i tak na długo zastygły. Jakże dziwnymi stały się te oczy Mistrza katedry! Jakże były wzniosłe, potężne, jakże były silne i wszechobejmujące! Ogromny, straszliwy dreszcz jak cios zatrząsł całym
Cytat
ciekawego, to i ja nie będę temu przeczyła. A wybaczam tym chętniej, że nie widzę ani śladu nieporządku. - Położyła ręce płasko na biodrach i przeszła się po pokoju. Zatrzymała się przy macie z
jadźwingo-polskiego tamtych okolic. - A cóż, raki ci się łowią? - On by się i łowił, rak bestyja, po deszczu; ta, widzisz, żaby tej paskudnej nagnać nie mogę. Taka mądra i żaba nastała: po tej
Cytat
w idącą bezlitośnie starość i z przerażeniem zobaczy złe najstraszniejsze: choroby ciała, jak z bezrozumną głupotą - młotem z żelaza rozbijają przemądrze zbudowane kości i doskonałe tkanki. Ujrzy
wicedyrektor, popatrzył z uśmiechem na K. rozmawiającego w płaszczu z klientami i zapytał: - Pan odchodzi teraz, panie prokurencie? - Tak jest - rzekł K. prostując się - mam interes na