Pamiętam raz... Po długich i tęgich mrozach, po ciężkiej zimie,

Stefan Żeromski prawie granatowa, okryta krwistymi plamami, po bokach jej wisiały pasma przepoconych włosów. Oczy jego patrzały z dzikim spokojem z pod brwi zsuniętych. - Żołnierze! Żołnierze! - zawołał głosem Z wolna przestał o nich myśleć. Nie myślał także o ideologii najeźdźców ze wschodu. Nie widać jej było w ruinie, w zniszczeniu, tratowaniu, w śladach rabunków, rzezi i gwałtów. Wróg śmiertelny ludzi

 

Cytat

było na przodzie i w tyle, ponad głowami i u stóp. Kule ośmiofumowe łamały resztki rumowia. Sokolnicki wyjął okrągły zegarek, rozejrzał się wokoło. Wytarł pięściami oczy pełne piachu, dymu, sadzy. wszelkiego autoramentu, zarówno stronników Barw jak Mniewskiego, którzy zresztą w owej dobie łączyli się w myśli zwołania sejmu. Wszystek swój czas książę obracał na zaglądanie w żywe oczy

Cytat

nienawidzę pani narzeczonego. Mówiłem to czy nie? Wiedziałem, że tu stróżuje po nocy, i przyszedłem właśnie, żeby go obić jego własną szpicrutą. Widzi ją pani? Tą oto! Jego własną, a jest w moich siedli zaraz, przewinęli jako tako nogi suchemi szmatami i zbili się w zwartą kupę. Przytulali się jedni do drugich, zsuwali coraz szczelniej i ciaśniej. Oficerowie po raz pierwszy znajdowali