gdy mi się kto w nos śmieje! Fintik! wyrzucę cię za drzwi, kpie
Stefan Żeromski przyziemnych oknach grubo ogaconych chałup. Na prawo i na lewo szły w dal zagony, obleczone w czarne, zgniłe ścierniska. W bruzdach tuliły się smugi wody drżąc i marszcząc się z zimna. W pewnym
były coraz bardziej sztywne i oczy coraz silniej przymglone. Jarzymski śmiał się niekiedy, niedbale gwarzył o Sandomierszczyźnie, o szlachcie spod Koprzywnicy... Kiedy niekiedy oczy jego wpijały się
Cytat
inne, stojące drugim szeregiem. I ten, i ten szereg odrzucał ją od siebie. - O Boże! - wzdychała Karolina plącząc się między pniami w prawo i w lewo. Długo tak szła w nocy, zabita na duszy i nie
przy tym skrępowaniu, usiłował K. Przyjrzeć się swoim towarzyszom dokładniej, niż to było możliwe w ciemnym pokoju. "Może są to tenorzy" - pomyślał na widok ich masywnych, podwójnych podbródków.
Cytat
postrachem. To niedościgłe nigdy piękno, wyrwawszy się z powrozów pracy, czekało tu w utajeniu od dawien dawna, czyhało w obrazach, w porfirowych stolikach, we drzwiach tajemniczo okutych, w
zstępując całą ziemię płaszczem osłaniają, uciszał się z wolna. Mroczne już liście morw z festonami wina, drzewa migdałowe, figi, słodkie kasztany, brzoskwinie i dziki granat tworzyły sploty