niewiadomej...
Stefan Żeromski o chwilę przejażdżki po mieście... Jeszcze, jeszcze... Tymczasem furman zatrzymał konie na rogu ulicy i młodzieniec poddał się konieczności. Wyskoczył z sanek, zrzucił z ramion szubę i śmiało wszedł
kącie obok pieca, przestępując z nogi na nogę. Zwierzęca nienawiść zadrgała w duszy doktora. - Dlaczegoś na czas nie wrócił?! - zawołał przyskakując do chłopca. - Zabłądziłem na polu, koń mi
Cytat
wygnał nieprzyjaciela z Vallais, zajął Furkę i Gotthard. Miał zamiar powiedzieć o tem Le Grasowi, lecz czuł się znużonym... Wolał tedy leżeć na trawie, patrzeć na chmury, które leciały tuż niedaleko
Sam głos towarzyszki miał brzmienie miłe, dźwięczne, głębokie. Mówiła: - Towarzysze! Państwo -jest to organizacja, gdzie jedni sprawują władzę, a inni tejże władzy podlegają. W każdym państwie, a
Cytat
oniemiałym zachwytem przypatrywał się nieznajomemu panu. Zapomniał oddać ukłon, a języka w gębie. Nie mógł oczu oderwać od jego kostiumu z ciemnego sukna i lśniącego obuwia. Książę Gintułt podszedł
szlachetny i energiczny. W pierwszym zaraz po osiedleniu się miejscu wydał niebacznie wojnę aptekarzowi i felczerowi miejscowym, uzdrawiającym za pomocą środków wkraczających w dziedzinę misteryj.