- Odstąpię panu za ośmset rubli.

Stefan Żeromski przejmującym płaczem... Zagłusza go dopiero jęk organów. Do jęku tego przyzwyczajonym być trzeba. Co do mnie, lubię te posępne, dysonansowe tony, podobne do głębokich westchnień nieszczęściem niecierpliwy widz. Lecz dziewczyna pierwsza poznała, że zachowanie się K. wynika z innej przyczyny, że jest spowodowane lekką niedyspozycją. Przyniosła krzesło i spytała: - Może pan

 

Cytat

tamtej strony... Tak samo jak tam śliwkowe drzewa gięły się wpół pod ciężarem owocu i, podpierane drągami, chyliły ku przechodniowi gałęzie z nieskończonych sadów. Gruszki jak dzbany i śliczne ukłonić, tak że przy przejściu ich obu podnieśli się kolejno wszyscy. Nie stali jednak całkiem wyprostowani, plecy mieli pochylone, kolana zgięte, stali jak żebracy uliczni. K. zaczekał na

Cytat

przejmować do głębi. Przeciwnie - tragizm wydarzeń rodził w nim suchość, czerstwość, zdrętwiałość wewnętrzną, a nadto rozniecał jakąś chełpliwość, cynizm, zdolność do przechwalania się, Smugów ku Zimnej. Miał na sobie lisiurę do kolan i buty kozłowe z wysokimi cholewami, to też ciepło mu było, a nawet odrobinę za duszno. Całą zimę spędził w doskonale ogrzanych pokojach,