gliny - toteż w kilka dni po przyjeździe zabrał ze sobą pana Cedzynę
Stefan Żeromski szare rajtuzy z jednym lampasem granatowym. Codzienne rajtuzy wdziewamy, powiada, zimowym czasem na tamte paradne, a zapinają się z boku nogi na ośmnaście guzików. W deszcz, w plutę jedziesz jak w
że wysoko schlastany jest błotem. Para rosłych koni szła w dyszlu. Trzeci na przyprzążkę podreptywał luźno. W siedzeniu owinięty w burkę jechał podróżny. Rafał nie spuszczał go z oka. W pewnej
Cytat
powiedziała Leni, pochyliwszy twarz nad ręką K. - W rzeczywistości siedzi na stołku kuchennym, na którym leży złożona stara, końska derka. Ale czy musi pan bezustannie myśleć o swoim procesie? -
wzruszenia. Zdawało się, że płomienie i dymy kłębią się, buchają z tych wyniosłości i rozdołów. W głębi kryły się zimne polanki, tym zieleńsze, im bardziej płomienistą była barwa zwisających liści.
Cytat
do przedmieścia, było coś bolesnego, coś, co poduszczało do wołania o pomoc. Mózg, opleciony niby miękkim przędziwem pajęczyny, wypracowywał myśli czasami niesłychanie pospolite, a niejednokrotnie -
zbytecznie wdawać zaczął - dość, że zadusił. Coś tam jeszcze robił, leczył myśląc - nie miał już jednak nikt z całej jego ówczesnej "działalności" za pół papierosa pożytku. W okolicznych siedzibach