łżesz - mówi głuchym i twardym głosem.
Stefan Żeromski Lasy, Zerzeń, Miedzeszyn, Falenicę i Świdry Dalsze. Lasy były puste, piaski zdeptane przez ustępującego Austriaka, porznięte od kół armatnich. Nikt nie wiedział, jaką siłę nieprzyjaciel przerzucił
ściany. W kapliczce leśnej można pewno i dziś jeszcze czytać napisy po ścianach, ostatni raz bielonych - na szczęście! - przed powstaniem. Jeden z nich, wyryty jakimś ostrzem, głosił słowo mało
Cytat
kaplicy-celi Jacka Odrowąża wyrosła w tym czasie jak gdyby żyła nierozerwalna. Nieraz Rafał zdybał tak księcia siedzącego pod przykopą, na wystającym kawałku żerdzi, w miejscu gdzie w trzynastym
znaki uspokajające, które kreśliły w powietrzu białe ręce ojcowskie, uciszyły go tak nagle, jak nagle przyszła ta ślepa boleść dziecięca. Przecie to na krótko! Istne manewry! Wojna nie będzie trwała
Cytat
uciekał, zmykał od łkającego rżenia kobyły. Usłyszał wietrzny szum i przypadł do drzewa. Objął pień rękoma, obłapił go jak chłop wszechwładne nogi pańskie. Był to samotny jarząb przydrożny, do pół
kamienną Reussu za Göschenen, przewodnicy nakazali surowe milczenie. Wszyscy szli wolno, skradając się na palcach. Pod chmurami, między szczytem a szczytem krzesanic, na zrębach i gzymsach, lekko i