jego dziwnie wyziębło i przyćmiło się smutkiem. Chodził z kąta w
Stefan Żeromski generale. - Wczoraj? - Wczoraj nad wieczorem. - Z której strony: z naszej, czy z góry rzeki? - Poszliśmy podjazdem w poprzek traktu z Pogorzeli ku Kępie Warszewickiej, w górę rzeki. Z dala
tyrolskich. Jechał wielkim, starodawnym traktem górskim, który przecina rzeki Sawę, Drawę i Mur. Dostał się nareszcie w pustynię Krasu, między wapienne wyniosłości i zawaliska, gdzie woda w głąb
Cytat
wspaniały, przywalony wielością płyt marmurowych, które deszcz porył w bruzdy, jak ryje glinę na polu. Cezary zbliżył się do tego rodzinnego grobu. Wszakże to tutaj odkopano z boku ziemię, otwarto
zasługują na to samo. - Tak, tak - rzekł woźny, jakby chodziło o coś, co się samo przez się rozumie. Potem spojrzał na K. pełnym zaufania wzrokiem, jakim dotychczas, mimo całej swej uprzejmości,
Cytat
ducha. Żołnierze wyrywali szuflady, rozbijali drzwi szaf - i nie znajdowali nic zgoła. Nawet oficerowie rzucali oczyma po kątach, szukając jakiegokolwiek pożywienia - nadaremnie. Wszystko to
rogaczem ogromny chłop w krótkiej brunatnej sukmanie i oglądał uważnie swoją małą fuzyjkę. - Zabiliście, Kasper! - szepnął Rafał zdyszany od biegu. - Ij... tak mi się ta nawinął... Sam nawet nie