Chemia ma swoje psie figle... Dlatego leci na koniec świata. Cóż
Stefan Żeromski Wreszcie poszedł sobie ten pajac, teraz możemy i my wyjść. Wreszcie! Niestety, nie można było skłonić wuja, by w hallu, gdzie stało wokół kilku urzędników i woźnych i którędy właśnie przechodził
oniemiałym zachwytem przypatrywał się nieznajomemu panu. Zapomniał oddać ukłon, a języka w gębie. Nie mógł oczu oderwać od jego kostiumu z ciemnego sukna i lśniącego obuwia. Książę Gintułt podszedł
Cytat
najprawdziwszych łez swoją świeżo uklepaną mogiłę. Gdy Cezary był u siebie na dole, podśpiewywał albo śmiał się rozmawiając z księdzem Anastazym czy Hipolitem, panna Wanda zstępowała cichaczem ze
lodowca - weszli znowu w stopaje. Rozpacz szarpała ich serca. Wzniósłszy oczy do góry, znowu spostrzegli pasmo drogi, tuż nad karkiem wiszące, a nie odwracając głowy, głębią mózgu widzieli obraz
Cytat
w interesach, swoje poważne przeziębienie, byle tylko nie narazić się na ryzyko wstrzymania go od podróży z powodu panującej właśnie jesiennej słoty. Gdy z wściekłym bólem głowy wrócił z tej
darniny, gorejące ogniska, gdzie zarzynano woły naszego kontrkandydata i pieczono ćwierci na rożnach. Beczki piwa i miodu, kufy gorzałki - cha, cha! - stały tu i owdzie, a dokoła nich taczała się z