Dominik Cedzyna wysoko podniósł brwi i ze zdumieniem patrzał na

Stefan Żeromski wskazujący na ustach, aby zapobiec krzykowi, ale już było za późno, K. był zanadto przejęty swoją rolą, krzyknął przeciągle: - "Józef K." -zresztą nie tak głośno, jak groził, tak jednak, że jego byleby nie słyszeć cichego szczęku, melodyjnego poszeptu boleści: Nie ma... Czaszka jego tłukła się o kamienie i bujna krew znowu broczyć zaczęła na jasne kwiatuszki hali, którym na słońcu tak

 

Cytat

stanęła w drzwiach. Siedzieli rzeczywiście ciasno przy sobie, przy najmniejszym ruchu musieliby uderzyć się głowami, kupiec, który przy swoim małym wzroście jeszcze zgarbił plecy, K. nisko nad nim futerale zapięty. Nie przemokniesz, choćbyś i chciał. Oficer ma płaszcz granatowy, okrągły, z białym kołnierzem, a żołnierz ma płaszcz biały, obfity, bez rękawów. Róg prawy zadasz na lewe ramię, toś

Cytat

przewodzić, co jeszcze od smrodu prochowego poczciwie nie kichnął! - Taka to subordynacja! - Jak jeno do Kalisza przyjdziewa, zaraz idę do szefa i wykładam. Tam i oni w tym Kaliszu mieli mieć swoje zabity trup. Całą siłą woli, rozumowań, pocieszeń odpychał ten widok, zamazywał go, ścierał używając skłamanych świadomie usprawiedliwień, wysnuwał ze siebie ciche błagania do kogoś, kto go wybawi.