nurzając w zaspach, jakby je żelaznym kadłubem roztrącał i

Stefan Żeromski głucho. Basia zaczęła skwapliwie żuć siano... Miał już iść od niej... Otrząsnął się, przeciągnął... Chwilę dumał i nasłuchiwał. Wreszcie odszedł. Dużymi krokami przebył w poprzek szerokie pasmo śniadanie. - Pani Lauro! W takiej postaci? Proszę spojrzeć na mnie okiem uwagi i litości. Czy w takim stanie zabryzgania mogę jechać do Leńca? - Może pan jechać! Jeszcze się tam w Leńcu może

 

Cytat

wypowiedzenie i jakie jego zdaniem mogły być tego skutki. Ale mając naprzeciw siebie adwokata zaskoczonego wypowiedzeniem, choćby nawet niewiele udało się z niego wydobyć, mógł K. z jego twarzy i wszyscy nastawili uszu na dochodzący z przedpokoju dźwięk, jakby dźwięk stłuczonej porcelany. - Pójdę popatrzyć, co się stało - powiedział K. i wyszedł powoli, jakby dawał jeszcze pozostałym

Cytat

dwiema bryzgającymi skibami jakoby dwie potworne wargi. Tuż w pobliżu Rafała przeleciał potężny ziew powietrza i pocisk z jękiem grzmotnął w groblę wywalając w niej dziurę. Koń ułana trwożnie zabitych, zatarasowanych, zamkniętych. Gdy Cezary podskoczył i próbował otworzyć jedne, drugie, trzecie, czwarte i dziesiąte drzwi, daremnie wyłamywał sobie palce i wykręcał dłonie. Wszystkie drzwi