wielka skrucha, i wylękłe usta szepczą:
Stefan Żeromski z okrzykiem żachnął się w tył i, wydobywszy szkiełko w rogowej oprawie, zaczął mu się przypatrywać, z lekka otwierając usta. - Krzyś!... Sandomierz, Wisła, nocna wycieczka pod Zawichost... -
aczkolwiek, patrząc na ruchy i słysząc narady oficerów, domyślali się, że kres pochodu jest niedaleki. Nogi zmarznięte, poobwijane w przemokłe onuczki, drętwiały im w zimnie, co z nastaniem mroku,
Cytat
nad takimże prosięciem nadzianym innymi substancjami), kiedy indziej zaś ohydnie nieprzystojne - stanowiły jedyną rozrywkę. Wytoczy się, bywało, na połowę niebios chmura z potwornymi odnogami w
ruszyć dalej, gdyż wojska wwaliły się z bocznej na główną drogę i zajęły całą szerokość. Zatrzymano się pod wysoką skałą wapiennego szczytu na zakręcie drogi. Książę wysiadał właśnie z powozu dla
Cytat
popchnięcia, ale wobec całkiem prostych wypadków, jak też wobec szczególnie trudnych są często bezradni, a ponieważ bezustannie dniem i nocą obracają się w ciasnym kole swych ustaw, nie mają
wszyscy nastawili uszu na dochodzący z przedpokoju dźwięk, jakby dźwięk stłuczonej porcelany. - Pójdę popatrzyć, co się stało - powiedział K. i wyszedł powoli, jakby dawał jeszcze pozostałym