nazajutrz po moim pogrzebie. Po mojej nędznej śmierci... Nigdy już
Stefan Żeromski wsącza się nieznacznie w krew wzburzoną. Powrócił na palcach do łóżka chorej, oparł łokcie na jego poręczy i nasycał się widokiem nagich ramion, które cudownymi liniami kojarzyły się z zarysem
domyśla się, co to za szczęście być mężczyzną! Nie drżeć o swoją całość, być pozbawioną tej głupoty, tej trwogi, tej wiecznej troski! Ach, móc uderzyć, uderzyć w łeb ostrym mieczem lub ostrym
Cytat
sztucer dziwerowany, jakiego jeszcze twoje oko nie oglądało na tym padole. Teraz na ciebie kolej: mów, co czytasz? - Sztucer... - szepnął Trepka przymrużając oko -to mogłoby być ciekawe. Ale gdzież
albo gdy przytulona do tych drzwi podczas jego nieobecności zamierała ze szczęścia zarazem i z rozpaczy. I tego dnia, gdy panna Karolina Szarłatowiczówna mało-wiele, troszeczkę się wycałowała z
Cytat
dworu, obejrzeć go po dniu i - last not least - coś ciepłego wypić czy też przekąsić. Miał zresztą szczery zamiar podzielić się porannymi wrażeniami z panną Karoliną, a nade wszystko dowiedzieć się
Świeciło wielkie, złotolite, oślepiające słońce. Uczuł, że go ludzie na ruchomym materacu niosą dokądś w pole, w równą, bezdrzewną przestrzeń. Kołysał się na swym posłaniu, nie mogąc pochwycić taktu