- No, to trudno... Dajesz pan sto pięćdziesiąt?... Inżynier śmiał
Stefan Żeromski korytarza czekał wysunięty rząd luf. Huk strzałów, dym, błyskające w nim ognie... Korytarz pierwszego piętra został zdobyty. Został zdobyty, ale zapłacono za niego drogo. Żołnierze zasłali schody i
Sokołów... - Wszystka odstąpiła? - Tak jest, panie generale. Sokolnicki przesunął lunetę w innym kierunku. Po chwili przytrzymał ją silniej, wreszcie odjął od oczu i złożył. Twarz jego była
Cytat
Nazajutrz rano cały most sprzątnięto, a baterię szańca przedmostowego ku Trześni zburzono ze szczętem. Z natury swego stanowiska, jako adiutant trzeci generała Sokolnickiego, Rafał musiał ciągle
wyrazy nieczytelnymi już były pisane kreskami. Nie było adresu - nie można też było listu wysłać. W szufladzie stolika znalazł doktor rękopis owej Fizyki, o której w liście czytał, zwitki notatek i
Cytat
wszczepione w piersi jego pazury. Słyszał głos Sokolnickiego zachrypły: - Podsypuj, bracie, podsypuj! Ładunków nie gub! Mocno przybij! Nie żałuj! A zasie, pludry! Tuś to przywędrował, niemiecki
przejmowało rozmówców. Czasami spostrzegał ją gdzieś daleko, w tłumie. Wtedy usta jego szeptały prawie głośne wyrazy uwielbienia, pochwały i pieszczotliwe bezmysły albo głuche i niebezpieczne