okrzyk... gdyby chociaż mógł westchnąć...
Stefan Żeromski Coś się dzieje... ze mną... Bądź zdrów, Czaruś... W pokoju nie było nikogo. Z nagła wszedł ksiądz Anastazy. Szlochając, gestem nie znoszącym przeczenia wsunął prawą rękę Cezarego w zimną, drgającą
wyglądzie i istocie wnętrza nie wie i tkwi co do tego w złudzeniu. Ale tkwi także w złudzeniu, jeśli idzie o człowieka ze wsi, gdyż jest temu człowiekowi podporządkowany, a nie wie tego. Że traktuje
Cytat
ogrody pałacu i zakopali w ziemię. Ale takie sprawy nie przerywały tańca. Mówiło się pięknym paniom i wesołemu gronu oficerów, że ten a ten poszedł spocząć na chwilę pod cieniem palm i magnolii.
taki czas, nadejdzie taki dzień, schyli się ku nam taka błogosławiona godzina, że przyjedzie niespodziewanie czerstwy i wesół. - Skądże to wiesz? - Tylu ich idzie na wojnę i tylu wraca... Czemużby
Cytat
mgle, przestworów i wsi dalekich wcale jeszcze nie było widać. Chłodna rosa kwietniowa świeżą farbą powlekła czarne dachy w miasteczku, skiby roli odwróconej, górne żerdzie w płotach i daszki na
tej chwili po raz pierwszy Rafał doświadczył niewymownego, panicznego uczucia przestrachu. Słuchał łagodnej przemowy Mistrza, który mu tłumaczył ważność złożonej przysięgi... Zawahał się. Jeszcze