znaczy stary jakiś dziad, któremu los odbierał po kolei wszystko, aż
Stefan Żeromski informatora na jednym ramieniu, a rękę dziewczyny na drugim. - A teraz wstawać, słaby człowieku - powiedział informator. - Ogromnie państwu dziękuję - rzekł K. mile zdziwiony, podniósł się
bezwiednie, z oczyma utkwionymi w dal, przeniósł nogę przez grzbiet koński, wsunął stopę w strzemię do kostki wielkiego palca, rzucił końce cuglów na lewą stronę. Poprawił się w siedzeniu, zmocował
Cytat
wszyscy aż do Rafała, najnowszego ucznia. Łokieć prawej ręki każdego łączył się z lewym łokciem sąsiada, a dłoń spoczęła na jego ramieniu. Wszystkie oczy skierowały się ku oczom Mistrza, utopiły w
ciasnego Hasli. Nie wiem, czy postąpiłem roztropnie: przyrzekłem mu... - Przewodnik zostanie sowicie wynagrodzony, jeżeli zasłuży. To się zobaczy... Cokolwiek bądź i którędykolwiek, - idziemy -
Cytat
odparował ciosy i pozornie umknął. Drugi najechał na jego miejsce jak sobowtór tamtego. Zwarli się końmi pierś w pierś, wrąbali w siebie nawzajem, aż stal z trzaskiem zgrzytała. Rafał pochwycił
wyścigi z wiatrami. Kobyła przez czas pewien biegła po niewiadomej płaszczyźnie. Rafał nie wiódł jej wcale. Znienacka pośliznęły się kilkakroć jej tylne kopyta. Jechała na zadzie, zrywając się na