Wiotka, jasnofioletowa perzyna powlekała ją z wolna, a po niej
Stefan Żeromski Ani jednej twarzy znajomej! Miejsca zajmowano z hałasem, wśród wesołych śmiechów, spojrzeń wiele mówiących i żywej rozmowy. Rafał błyskawicowo przeczuwał ostatnią chwilę, która miała nadejść za
dość niewyraźnie, krztusząc się ze zdenerwowania. K. zląkł się, mimo że czegoś podobnego oczekiwał, i podbiegł do wuja, zdecydowany zamknąć mu rękami usta. Na szczęście podniósł się chory, wuj
Cytat
wyjść. Został. Po pewnym czasie nadciągnął Maciejunio w rannej kurtce, a nawet w małej czapeczce, którą musiał widywać na łysinach mâitre d'hôtel'ów w czasie podróży po Europie z nieboszczykiem
Rachunek! - piorunującym głosem zawołał Piotr. - Rachunek zdać jeszcze jestem gotów! W tej chwili... Michcik! - Toż widzisz chyba swój stan, że zabiłbym cię od jednego sztychu. - Mam prawo wyboru.
Cytat
Nie, nic a nic! W dźwięku tym brzmiało tyle krwawego cierpienia, że Rafał znieść go nie mógł. Czuł, że musi złagodzić to, co powiedział: - Jakem wyjeżdżał-zaczął tonem objaśniającym-to nawet nie
broń, której mundur nosisz? Młody oficer zmierzył go oczyma, ale odpowiedział z galanterią: - Miło mi powitać rodaka... Czy może kandydata do stanu wojskowego? - Właśnie, właśnie... - A no! Co do