tęsknota... Spojrzyj tylko raz, spojrzyj tylko, śpiochu, dźwignij
Stefan Żeromski tym projektem do Hipolita Wielosławskiego, tamten na pewien czas zaniemówił, a nawet niepowabnie osłupiał. Po pewnym dopiero czasie począł zadawać pytania: - Pisarza? Prowentowego? Pisarza? Na
wyższe, świętsze, sprawiedliwsze, mądrzejsze, ponad śnieg bielsze. Śmiano się z głosów tych. I oto teraz na ostrzu bagnetu Chińczyka, w świście nahajki Kozaka, wśród turkotu kulomiotów, nastawionych
Cytat
stanął. Koń jego robił bokami. Zgrzany od ognia, trwogi ubiegu dymił się teraz kłębami pary. Sam jeździec mokry był, jakby ze stawu wylazł. Serce waliło mu w żebra jak dobosz w bęben. Wrzawa jeszcze
wydając powietrze, które wcale jeszcze nie przeszło przez płuca niczyje. Była w tej pani jakaś cecha otwartości, która nakłaniała do uczuć przyjaznych. Ale piękność jej i oczywista na siodle niejako
Cytat
dopóki na oko nie dojrzał nieprzyjacielskich jeźdźcow. Wtedy Cedro za innymi krzyknął w uniesieniu: - Skróć cugle! Grenadierski pluton flankierów na spiętych koniach ruszył cwałem. Jazda Hiszpanów
polskiego, wypłacać będą postanowione kontrybucje i podatki, doświadczą wolności w wyznawaniu swojej religii, obrony swoich osób, majątków i uważani będą jako bracia i ziomkowie. Wy zaś, Polacy -