nie ukoiła, lecz jak topór kata, ciężka i nieujęta, wisiała w

Stefan Żeromski - zdołał wyszeptać. Przyszła nań świadomość, że może zmarły brat jeszcze widzi ziemię i wodę. Może słyszy ostatni raz szelest liści i całuje go w mrokach ostatnim dreszczem serca... Nabożna trwoga wtedy... Rafał trwożliwie, na poły potakująco, na poły przecząc, coś mruknął. - Nie trzeba o tym w ogóle mówić z nikim... - z cicha rzekł książę - bo to ludzie zaraz by roznieśli po świecie,

 

Cytat

ogniu. Liście, gałęzie, kwiaty stratowane... Przez chwilę zadumał się sennie nad wyniosłą grubolistną magnolią, którą kula ścięła w połowie wysokości. Jeszcze, zdawało się, drży pień... Raz w raz podmiecionych liści obejmowała w niepodzielne władanie wilgoć cmentarna. A z oddali, z południa, powiewał wiatr cichy i ciepły. Trzej przyjaciele - Trepka, Cedro i Olbromski - siedzieli na ganku

Cytat

może nie. Jego jaśnie oświecona wola! Jakaż to musi być satysfakcja tak z oczu ludzkich zniknąć! - Cóż ci znowu strzeliło do głowy? - Nic nadzwyczajnego. Mnie się wydaje, że i ty sam chciałbyś tak ciemnym po drewnianej podłodze, zawrócili w drugi. Doszedł do uszu Krzysztofa gwałtowny łoskot bębna, bijący w nie znany mu takt. Wkrótce stanęli przed dębowymi drzwiami wielkiego refektarza. Tu