się już nie zdarzy w tym plugawym życiu oprócz jednego wypadku
Stefan Żeromski łobuz, ten urwis, ten włóczykij i zawalidroga! Co mu się też śni - co tam przepływa pod czarującą płaszczyzną spadzistego czoła? Co też to widać w tych oczach głucho zamkniętych, pod cienistymi
rozsypane koła po miedzianym dachu kościelnym, charczały i klekotały rozbite sprężyny i wagi, aż w powszechnej ruinie zapadły w nicość. Przez kopułę kolegiaty dym począł buchać z granatów, które do
Cytat
zagięcia łachy. Wrócił potem na drogę i szedł w zamyśleniu, kierując się ku klasztorowi bernardynów. W pewnej chwili zapytał: - Czy nic wiesz czasem, jakie są szańce za rogatką Grochowską? - Nie
połowie drogi z Warszawy do Modlina. Bagaże szły przodem pod eskortą trzystu ludzi. Piechota miała żywności na dni cztery, po sześćdziesiąt ostrych ładunków i po dwie skałki. Żołnierze wyszli z
Cytat
kadet Olbromski w Rycerskiej Szkole, a potem oficer za Rzeczypospolitej. - Brat mój starszy. - Aha!... - ziewnął generał. W tej samej chwili zachrapał na cały dwór. Głowa jego leżała na brzegu
każdego kamienia, a każdy cień przelatujący zwiastował śmierć. Ale w tym właśnie młoda dusza znalazła dla siebie żywioł. Była to rozkosz: wyjść w kilkanaście koni wczesnym, modrym, zimnym rankiem w