kołysząc, zgrabne zataczało koła, ledwo-ledwo dotykając stopami

Stefan Żeromski przez komisję. Panna Bürstner siedziała na otomanie i znowu się roześmiała. - Więc jak to było? - spytała. - Okropnie - rzekł K., ale już nie myślał o tym zupełnie porwany widokiem panny noszącej w państwie nawłockim zawołanie: Chłodek - nie doszło. Nawet nie z racji jakiejś modnej "redukcji", lecz z winy samego petenta. Cofnął swą kandydaturę. Kiedy po raz pierwszy zgłosił się z

 

Cytat

słyszeć miarowe po grudzie stąpanie ośmiu kopyt. Trzej przyjaciele w milczeniu podnieśli kielichy, znowu napełnione starym węgrzynem. Spojrzenia ich skrzyżowały się jak szpady przysięgających. przeraźliwy swego ojca i łkanie głuche matki. Kołysał się tu i tam, nie wiedząc, gdzie jest droga. Zaprzeczał jednym, zaprzeczał drugim, a swojej własnej drogi nie miał pod stopami. - Otom dopiero

Cytat

okryła go śreń, cienka skorupka lodowa. Podkute kopyta trzaskały ostro w szklistą powłokę. Ogary biegły z trudem i kaleczyły się, zapadając w śniegu. Obydwa były senne, znudzone i odbywały tę podróż druga - młodziutka dziewczyna. W blasku księżyca widział ich głowy i kołpaczki: u jednej - starożytny, sobolowy, z kitką osadzoną wśród brylantów; u drugiej - okrągły, suty, z gronostajów