parobczak. - Ty, gdzieś chodził? - zapytał go rządca ponuro. - Na
Stefan Żeromski pretensji: prawdziwie wypoczywał w zacisznej alkowie. Było mu dobrze nad wszelki wyraz. Myśli przyjemne i wesołe schodziły się do niego i bawiły u wezgłowia, niby goście pożądani, niby kształty
kupiec na nic nie uważał, zagadnięty jednak, doskonale wiedział, o co chodzi. - Sam nie wiem w istocie, dlaczego miałby pan być zazdrosny - powiedział dość niedołężnie. - Właściwie, to ja
Cytat
wchodziło się do stancji profesora. Trzeba ją było minąć chcąc dostać się do ich studenckiego pokoiku. Otwarli drzwi, uczuli ciepły dech zimowego mieszkania i niby widma szli przez tę stancję.
filuternym spojrzeniem, nim odpowiedziała na ich ukłony. Wreszcie posunęła się uprzejmie ku Krzysztofowi oddając mu ukłon za ukłon. Rzekła: - Rada jestem, że mogę powitać Waszeć Mościpanów... Rafała
Cytat
strony... - Z czeskiej strony? proszę... - Tak jest. My są Słowianie. - Rozumiem. - Kiedy ja byłem sześć lat stary, rodzice moi przybyli do Wschodniej Galicji i .w jarosławskim krajzamcie osiedli.
szkielet wyschnięty i znędzniały tak bardzo, że miał pozór rzeczy zmiażdżonej. Jej spiczaste ramiona, wystający obojczyk, zapadnięte piersi, posieczone ręce, twarz żółta, ze smutnie, niby do płaczu,