- Niech ojciec da pokój - przerwał mu młody doktór - tu ciepło. Ja
Stefan Żeromski francusku, toteż Rafał domyślił się, że to muszą być owe "emigrantki", na które tak wyrzekała kołtuniasta szlachta po dworach. Obok jednej z Francuzek, a najpiękniejszej, bokiem do niej siedział
nieustające womity murów. Książę wpatrzył się oślepłymi oczyma w ów szczególny, jedyny na świecie bełkot śmierci miasta. W dymie, pod sklepieniem z płonących kul, zbity kamieniami, ociekający krwią
Cytat
drugi dzień rano babę wyprał i pojął ze sobą do roboty. Od tego czasu - na małym dniu - te same dwa kubiki wyrzucają, od rannego brzasku do szczerej nocy nie ustępując w robocie. I teraz oto z
się ze szlochaniem wewnętrznym z kąta w kąt, z kąta w kąt... - Trzymaj, te - ułan! - wrzasnął mu nad uchem woltyżer. - Czego? - Pójdę ja patrzeć, co się dzieje od onego podwórza, bo nas tu zejdą i
Cytat
aparatu. - Nie, wcale nie - rzekł K., ustąpił na bok, ale nie odszedł. Wicedyrektor wziął słuchawkę i czekając na połączenie powiedział zakrywszy słuchawkę ręką: - Jeszcze jedno pytanie.
czekają i że czas już jechać. Wytarł oczy i nie oglądając się za siebie szedł z izby. Matka, płacząca z cicha w sieni domu, dała mu znak, że ojciec nie chciał go widzieć przed odjazdem. Mając przed