usiadł przy stoliku, przysunął arkusz czystego papieru i zaczął
Stefan Żeromski przedmiotów ciemność niezupełna, wibrują w nich, łamią się, drżą przez mgnienie oka i gasną, gasną po kolei. Drzewa i krzewy tracą wypukłości, bryłowatość, kolor naturalny i tkwią w szarej
wesołą, że ją poznaje jako pannę Jadwigę, pannę Jadzię, w której do szaleństwa, do obłędu kocha się pewien młokos z "Pałaty" i mówi jej wciąż o tym rozmarzonymi oczami. To była nowa postać matki,
Cytat
przysłówka "jednakowoż", który zjawiał się w jego ustach ni w pięć ni w dziewięć w zwykłych zdaniach oznajmiających. Jędrek mówił na przykład: - Muszę to pokazać: Kasztan przychudł, a jednakowoż
Ja z Wyrw! Trzydzieści lat z domu nie wyjeżdżam, a teraz dopiero na kulig wyruszę, i to jeszcze aż gdzieś za Klimontów, we światy! Cóż ty gadasz? Raptem szorstko dodał: - Nie wyjadę. Nie, nie
Cytat
bene, łobuz pod wąsem. Wiedział, że nazajutrz będzie zmuszony dać dowody bohaterstwa, które zadziwi całą sztubę, sztyft, wreszcie miasto i długo zostanie w koleżeńskiej powieści. W dali ukazywały
pociąg szarpnął się gwałtownie. Bufory poczęły obijać się o siebie, a koła, skrzypiąc, obracać na szynach. Seweryn Baryka przycisnął do serca rękę syna: - Jedziemy! - wyszeptał. - Jedziemy. . .