- Oby cię Bóg nie skarał ciężko, moje dziecko!

Stefan Żeromski "serwelatek" ', szyneczek, serków takich i owakich. Nasycił się wreszcie, rzucił serwetkę i wstał od stołu. - A gdzież to panna Karolina? Jeszcze śpi? - pytał Maciejunia. - Właśnie... jaśnie marzenia i tę namiętność, która już przed laty zginęła. I nagle stary pan gorzko zapłakał. Poczuł w sobie, W swych kościach i w sercu, zgrzybiałość, która już wszystko strawiła, zwiastunkę śmierci.

 

Cytat

ziemię wrosły. Z nastawionymi uszyma i wytkniętymi szyjami wietrzyły bez ruchu. Porzuciwszy bagnisty gościniec szły obok niego po niwach nieregularnie wyciągniętymi kolumnami roty grenadierów z Dał się słyszeć głos majora mówiącego po polsku: - Prowadźcie go pod stalowe sklepienie... Młodzieniec usłyszał szczęk wielu szpad uderzających jedna o drugą i szedł pod stalowym szczękiem schylony,

Cytat

źre dostojne piersi. Nie miał odwagi wstać. Łkał leżąc w gorącej topieli krwi własnej i uchodzącej juchy wilka. Resztkami wiedzy i sił kuł jeszcze raz za razem. Łapy zaczęły drgać bezwładnie, wicher świętego obrazka nie zedrze ze słupca. Teraz jeździec pewny już był, że nie błądzi. Skręcił na prawo i z godzinę równym kłusem jechał aż do opłotków, które były zadęte i pełne śniegu jak