uczucie można przyrównać do tego ostrego widzenia całej drogi życia,
Stefan Żeromski chwilę na ziemię. A ręce bezwiednymi ruchami usiłowały ściągnąć syna na drogę, czepiały się jego rękawów, kieszeni... - Każę zawołać... parobków... zwiążę cię... zamknę cię... - miamlały usta.
surowe, obce, ów głos żelazny, wychodzący z rzeczy martwej, przelatywał puste i ciemne dziedziny jego rozmyślań i spadał na piersi jak cios kamiennej kuli. Nareszcie blady świt ukazał w mroku
Cytat
drzazgi. Niejasne zarysy skał zawisły nad głową jakoby młoty i obuchy siekier. Czarne niebo zaciężyło na ciemieniu, niby wieko skrzyni z żelaza, ustawionej między zachodem a wschodem słońca. Wtedy z
szybkim ruchem nastawiło lance poziomo. Skazany spojrzał na nich, gdy mieli ukłuć konie ostrogami, i zaraz, jak małe dziecko, zasłaniając głowę rękami, cichym, szczególnym głosem wymówił: - Nie
Cytat
marzenia, utrwalonych w opornym materiale, które rzesza ciemna z moskiewskich rozłogów tutaj przygnana zdruzgotała, rozkradła, uszkodziła i uniosła, a które już nigdy ludzkich oczu cieszyć nie będą.
Po wtóre - nasz żołnierz upada, musi odpocząć i zjeść. Nic nie jedli... - Tem lepiej! Pójdą ochotniej jeść do obozu pludrów. A my cóż im damy? - Ośmielę się podzielać zdanie podpułkownika -