- Jakie pastwisko! - oburzył się Polichnowicz. - Kamień na kamieniu
Stefan Żeromski w lwich podskokach Hipolit Wielosławski wbiegł na ganek. Za chwilę był w jadalni. Maciejunio i jego podwładni zawirowali w sieniach i niewidzialnym kuchennym ośrodku. Wjechały zaraz nowe tace, nowe
Mistrza; patrząc nie widział, jak Mistrz z uśmiechem szczęścia oddał nowej Siostrze, a żonie swej, pocałunek pokoju, mówiąc: - Pozwól, abym ci dał pocałunek pokoju, a ty go oddasz Braciom i
Cytat
nie słyszą jego głosu, nie czują uderzeń. Przez chwilę stał na miejscu, a potem rzucił się sam w głębinę, stamtąd wyszedł na płytkie otwarte miejsce i szybko iść zaczął śród pierzchającej wody
podobną partię? Pojechała jako młoda panienka, a oto teraz imię tylko z niej zostało. Pan Gajowiec sucho zapewnił Cezarego, iż nigdy nie uścisnął ręki jego matki, iż jej słowami nigdy owych uczuć
Cytat
wysypał. Pan Opadzki odwrócił wzrok i z westchnieniem spojrzał na portret żony. Przez chwilę patrzał na ten wizerunek niezupełnie podobny, ale oddający wiernie miniony nastrój, jakby pogrzebane
ku ziemi zeszła się teraz na nowiu w jedno z drogą księżyca. Te dwa wełny morskie wychyną jeden za drugim z otworzeliska przepaści, roztrącą płynne łoże swe i pociągną szereg następców