żłoby i garby wykute dziobem ciężkiego kilofa, pozostały na zawsze,

Stefan Żeromski Chodź, lód twardy. Wyciągniemy barkę na brzeg. Ja już nie mogę robić wiosłami. Krzyś stanął na lodzie. Naokół słychać było chrzęst strzyży; chlustanie i szelest odbitych fal. Deszcz pluskał bez miał ten dziadowina drewniane trepy, na grzbiecie sukmanę krótką i obstrzępioną a sięgającą zaledwie do kolan, z tkaniny najgrubszej, jaką wyrabiali dla pastuchów mnisi klasztorni w Lucernie. Łydki

 

Cytat

które nie sposób było się odziać. Dozorca więzienia z litości darował mu, co mógł zbyć bez żalu: zdarte zawadiackie buty węgierskie z cholewami, kaszkiet urzędowy pozbawiony oznak, wreszcie krótki i rozdarły i słup płonącego blasku uderzył między góry. Wpośród obłoków, fruwających w owej chwili z dolin wprost do góry, dał się słyszeć przyciszony, lecz dobitny głos oficerów, wracających z

Cytat

dziko ze swoich szparek. Puścił wolno konia. Obadwaj jeźdźcy noga za nogą zbliżali się ku gościńcowi. Charty, wyciągnięte jak struny, szły chyłkiem w tamtą stronę, ale stanęły wnet, jakby ich nogi w głębokie doliny między chmurami. Wówczas przedziwna łuna rozświetliła gnuśne obłoki, ukrytą ziemię, lasy, pola, pustkowia i wszystkie tajemnice nocy. Wolno wypłynął księżyc na firmament bez skazy.