wieczorami jak ostatnie szewcy zgrywać w domino i świętej pamięci
Stefan Żeromski dół, z dołu do góry, unikając widoku twarzy. - Historia długa, a świadków zbyt wielu. Czy chcesz mi dopomóc w nieszczęściu? - Ależ!... Na miły Bóg... Rafuś... Olbromski... To on! - Wszystko ci
wyjawiać najsekretniejsze swoje tajemnice. W trakcie tych zwierzeń spostrzegł, że przez sionkę przyległą przesunęła się jakaś osoba niby obłoczek niebieski. Co tchu pobiegł za nią pragnąc jej
Cytat
zupełnie ciemne pokoje. Z nagła drzwi się piorunująco otwarły i Rafał znalazł się sam jeden w sali wysokiej, sklepionej, ciemnej prawie, obitej suknem. Był tam stół czarny dziwnego kształtu, a na
sobie zaraz bezcelowość swego oporu. Nie było nic bohaterskiego w jego oporze, w tym, że robił tym panom trudności, że opierając się starał nasycić się raz jeszcze ostatnim odblaskiem życia. Ruszył
Cytat
Płucaż miał, płuca! Wrzeszczał, rzeczywiście, na cały tamtejszy kraj - każde jego słowo przekrzykiwało wszystkie "korce", tryby, walce, palce i pytle, gadające rzecz swoją. Sylwester postękując
Wierzyli w jakąś swą wyższość, która ich w dumę wzbijała. Ojciec Seweryna pod tytułem broszury wypisał wielkimi literami, nie wiadomo do kogo rozkaz stosując, do swego jedynaka czy do całego szeregu